[AKTUALIZACJA] Asus Chromebit już u mnie. I już WIELKI zawód… :/

9

NIE CZYTAJ PONIŻSZEGO WPISU. WYSTAWIONA W NIM OPINIA ASUS CHROMEBITOWI BYŁA ZBYT POCHOPNA. NAJLEPIEJ PRZEJDŹ OD RAZU TUTAJ: 

Chromebit od Asusa jednak daje radę. Uffff…!

Kurczę, na te testy cieszyłem się tak, jak na żadne inne już od dłuższego czasu. Kiedy przez Twoje ręce przechodzi tyle sprzętu co przez moje, w pewnym momencie czuje się, że to wszystko na swój sposób płynie. Fascynację zastępuje rozsądek i – oczywiście wciąż jest miłość do produktu – ale taka bardziej wyważona. Znika ślepe zakochanie, a tworzy się chemia, która pozwala na chłodno i po części emocjonalnie spotkać się z wytworem nowoczesnej myśli technologicznej.

Dlatego taka nadmierna radość jest zdradliwa. Bo łatwo się o nią wyłożyć. Sprawia, że oczekiwania nagle rosną do takiego poziomu, że aż się człowiek cały trzęsie z tego wszystkiego. Do momentu, aż nie rozpakowujesz, podłączasz i zaczynasz używać… I niestety – Chromebit od Asusa, który jest (anty)bohaterem tego tekstu, takim właśnie jest produktem – który zawodzi. Obawiam się, że bez względu na to, jak długo jeszcze potrwają moje testy, które zacząłem dokładnie wczoraj (21 grudnia 2015r.), tak opinię o tym rozwiązaniu mam wyrobioną już teraz. To co, do konkretów teraz?

Asus Chromebit - fot. mat. pras.
Asus Chromebit – fot. mat. pras.

Jako, że sam już od lat pracuję z Chromebookami, do tego wiele z nich i w różnych wariantach przetestowałem, toteż śmiem twierdzić, że mam o nich już jakieś pojęcie. Przez moje ręce przeszły maszyny szybsze i wolniejsze, ale żadne nie były takie, jak testowany Asus Chromebit. Fakt, że mam kilkadziesiąt apek (jeśli nie ponad setkę) dodanych do swojego konta Google, więc mógłbym pewnie być wyrozumiałym. Ale nie mogę, skoro wiem, jak szybko podłączają je do sformatowanego (po Powerwash) Chrome OS inne Chromebooki, Chromebase czy Chromeboxy.

Asus Chromebit jest wolny. Koszmarnie wolny. Po dziesięciu minutach wciąż nie miałem wczytanego z obrazu kopii zapasowej przypisanej do konta – pulpitu, z moją tapetą i paskiem na prawej krawędzi. Po piętnastu minutach byłem święcie przekonany, że coś z tym Chromebitem jest nie tak, skoro nie dodał nawet połowy moich apek. Dopiero po mniej więcej dwudziestu pięciu-trzydziestu minutach wszystko poprawnie zaskoczyło. Dla mnie szok. Potężny szok, bo np. mój Asus Chromebook C200 robi to wszystko ot tak – w od trzech do pięciu minut. I to wszystko, a jest na rynku dobre półtora roku.

Asus Chromebit - fot. mat. pras.
Asus Chromebit – fot. mat. pras.

Kilka innych konkretów? Bardzo proszę – otwarcie pięciu zakładek w Chrome, w tym jednej z filmem na YouTube w FHD 1080p, sprawiło, że Chromebit nie był w stanie załadować strony z Facebookiem, film wyświetlił w małym oknie jedną klatkę i się zatrzymał, strona jednego z serwisów newsowych ładowała się w nieskończoność, a próba zalogowania się do panelu WordPressa skończyła się… przesiadką na komputer z Windowsem. Co więcej – nawet Hangout nie chciał działać płynnie i nie mam tutaj na myśli wideokonferencji, tylko czatowanie, które odbywało się z dużym opóźnieniem.

Tak, Asus Chromebit to jakaś katastrofa. Zamulająca od pierwszego uruchomienia się katastrofa :/. Strasznie przykro to wygląda. Spędziłem z Chromebitem trzydzieści-czterdzieści minut i nie mogłem właściwie niczego zrobić. Nie miałem nawet świadomości, że w tle wykonuje jakąś pracę próbując przywrócić wszystko z mojego konta, co też wpłynęło na jego wydajność, ale nawet po wszystkim pozostały we mnie mieszane uczucia. A do tego została mi w głowie tylko jedna myśl – czekam na dwójkę.

Jedynka, to propozycja dla osób wyjątkowo cierpliwych i mających wyjątkowo duuużo czasu… :(

Michał Brożyński

Michał Brożyński

Niedźwiedź - ROAR! Redaktor Naczelny 90sekund.pl i MojChromebook.pl. Pasjonat humanistyki cyfrowej oraz literatury Myliwskiego, Pamuka, Cabrea i biegania.
Michał Brożyński
  • Hmmm… To wygląda jak opis problemów z połączeniem sieciowym a nie sprzętem.

    • To wygląda na to, że ze wszystkich sprzętów, które mam to jest pierwsze, które ma z problem z moim łączem ;).

      • OK. Dodam, że absolutnie nie chciałem podważać wiarygodności twoich obserwacji. Tak się głośno zastanawiam o co może chodzić. Aż się nie chce wierzyć, że „jest tak źle”…

        • RA

          Wcale nie jest tak źle. Chromebit ma ten sam chip, co Asus Flip i nie słyszałem o nim takich tragicznych informacji. Naczelny po raz kolejny daje popis swojej niekompetencji, po prostu kompromitacja. W sieci jest już dużo testów i można wyrobić sobie opinię na temat tego urządzenia.
          http://www.techradar.com/reviews/pc-mac/pc-mac-desktops/asus-chromebit-1309432/review/2

          • …albo ma wadliwy model czy jeszcze coś innego. Z drugiej strony pisze zazwyczaj z perspektywy normalnego użytkownika, który chce mieć coś prostego i działającego. To jest pewna zaleta. No i pisze o sobie „Absolwent polonistyki i dziennikarstwa na UAM” a nie „Król hardware spłodzony w Dolinie Krzemowej” :-) Poza tym mam nadzieję, że „…” w tytule oznacza „koniec pierwszego podejścia” a nie koniec testów. :-)

          • RA

            „Z drugiej strony pisze zazwyczaj z perspektywy normalnego użytkownika”
            To jest ponoć blog technologiczny i jakaś elementarna wiedza byłaby wymagana? Czepiam się, bo to kolejny artykuł o wyższości Windowsa nad Chrome OS. Zobacz jak się prowadzi klasyczny blog o chromebookach, ile tam ciekawych tematów:
            mychromebook.fr

          • Ja akurat czytam głównie omgchrome.com i mojchromebook.pl i mi wystarcza. Zajrzałem na mychromebook.fr i wygląda OK, ale żeby mnie jakoś „powalało” to nie powiem. W każdym razie różnorodność blogów z pewnością nie jest wadą. Za to możemy wnioskować, że Chromebit być może nie grzeszy najlepszym modułem/anteną WiFi a synchronizacja konta może być dość problematyczna…

          • Hej, dzięki za słowa wsparcia. Chromebit od Asusa chyba rzeczywiście musiał dodać wszystkie moje apki, aby porządnie wystartować. Praca z nim zaczyna być coraz przyjemniejsza, aczkolwiek długo to trwało zanim wszystko poustawiało się, jak należy :).

          • Kłaniam się. Dziękuję za krytykę, tej nigdy dość, obrażać się nie będę. Nie wiem, czy po raz kolejny daję popis swojej niekompetencji, skoro ścieżkę z Chrome OS na wielu urządzeniach przeszedłem już długą. Niemniej poczytałem prawie wszystkie recenzje wczoraj na temat Chromebit’a od Asusa i sporo recenzentów ocenia go na czwórkę. Oznacza to, że faktycznie nie jest tak źle. Co do hardware – sam pisałem o tym, że po swoich krytycznych uwagach dotyczących układów Rockchip czytałem już recenzje Asusa Flip i ten wypada w nich dobrze. po co miałbym więc się teraz kompromitować?

            Po pierwszym spotkaniu podszedłem do tego produktu raz jeszcze. Pojawiły się kuriozalne problemy z połączeniem z moim WiFi, chociaż mam mnóstwo sprzętu w domu, tylko Chromebit nie dawał sobie rady, ale… po około 15min. prób i błędów w końcu zaskoczył. Aby nie zostawiać złego wrażenia, dziś jeszcze postaram się napisać nowy tekst o tym, jak Chromebit jednak wskoczył na właściwe tory. Cudów nie oczekiwałem, ale w tych okolicznościach wiele wskazuje na to, że nie muszę „czekać na dwójkę” – że zacytuję samego siebie.

            Widocznie rzeczywiście dodawanie tego wszystkiego, co mam podłączone do Chrome OS dało Chromebitowi w kość. A to oznacza nowe rozdanie. I z tego się cieszę.