Google jest 2 lata w tyle… a mi się nie chce tyle czekać

8

Nie ukrywam, że z wypiekami na twarzy czytałem informacje o połączeniu Chrome OS z Androidem. Na takie wiadomości czekam od bardzo dawna i choć są to plotki, to jednak całkiem prawdopodobne i z wiarygodnego źródła. I napiszę w ten sposób: Czas najwyższy, ale to i tak za późno!

Takie zespolenie powinno wg mnie już dawno nastąpić i kiedy czytam, że nie zdarzy się to wcześniej niż w 2017 roku, to ręce mi opadają. Dlaczego? Chociażby dlatego, że Microsoft już dzisiaj ma taką symbiozę w postaci Continuum, które prezentuje się naprawdę dobrze i przyznam szczerze – kusi mnie takie rozwiązanie. Oczywiście ten pomysł działa trochę na innych zasadach, ale trzeba oddać, że wizja jednego Windowsa jest bardzo atrakcyjna. Przynajmniej dla mnie. I z tego co widzę – nie tylko ja tak uważam. Nie ukrywam jednak, że ze względu na przywiązanie, wolałbym takie rozwiązanie spod znaku Google’a.

Tymczasem fuzja Androida z Chrome OS już dzisiaj opóźniona jest o co najmniej 2 lata. I zastanawiam się, w jakim miejscu będzie w tym samym czasie Continuum? Jeśli taki koncept się przyjmie i znajdzie entuzjastów, w co wierzę, a Microsoft będzie dalej rozwijał Windowsa pod tym kątem, to Google musi naprawdę zaprezentować jakieś genialne rozwiązanie. Tylko czy to wystarczy? Na dzień dzisiejszy wątpię.

Wygląd systemu Chrome OS w wersji developerskiej - MojChromebook.pl
Wygląd systemu Chrome OS w wersji developerskiej – MojChromebook.pl

Cholera, tylko czy to oznacza, że do 2017 roku będę łechtany małymi i nic niewnoszącymi aktualizacjami przygotowanymi na Chrome OS? Mam szczerą nadzieję, że nie – chociaż ostatni czas pokazuje, że nie ma się co spodziewać jakichś większych zmian. Wystarczy spojrzeć na Chrome Web Store, który nie zmienił się od czasu, kiedy kupiłem swojego Chromebooka – czyli jakieś półtora roku temu ;).

Wizja połączenia Androida i Chrome OS wydaje mi się strasznie daleka i wręcz nieosiągalna, bo do tego czasu obawiam się, że zdążę zmienić środowisko na kafelkowo-okienkowe ;). Co nie znaczy, że nie będę przyglądał się z zainteresowaniem, jaki też stwór powstanie z tej dwójki od Google. Pytanie tylko, czy Android prędzej wchłonie Chrome OS i stanie się tutaj dominujący? Czy raczej jest szansa, na coś więcej w postaci systemu z prawdziwego zdarzenia i próba podjęcia walki z iOS i Windowsem? Przekonamy się już w 2017 r… :P

Krzysztof Bojarczuk

Krzysztof Bojarczuk

Rocznik 1987 - Miłośnik marki Samsung. Dumny właściciel Galaxy Note 4 z którym się nie rozstaje. Pasjonat fotografii cyfrowej, wizji postapokaliptycznego świata, fan literatury braci Strugackich oraz nowych technologii. Jego teksty i zdjęcia znajdziecie też na blogu technologicznym 90sekund.pl
Krzysztof Bojarczuk
  • Dominik Śniegucki

    Eee tam dwa lata. Myślę że jakieś półtora roku.:) Ale faktem jest że Google obudził się z ręką w nocniku po prezentacji Windows 10 na komputery, zwłaszcza że cloudbooki czy windowsbooki są tańsze od chromebooków i systemowo bardziej rozbudowane. Dodatkowo prezentacja mobilnego win10 tożsamego z wersja stacjonarną oraz trybu continuum była jak kubeł zimnej wody na prezesów Googla. Myślę że tego się nie spodziewali. Ale nic tak dobrze nie stymuluje rynku jak konkurencja.

    • BojaR

      Nie ma znaczenia tak naprawdę ile czasu. Są w tyle i tak jak piszesz obudzili się z palcem nie tam gdzie trzeba. Szkoda. Ale zobaczymy czy są w stanie powalczyć :)

  • Ja jestem totalnie przeciwny integracji. Chromebooki to jakaś stabilność. Android to totalny chaos (wielka segmentacja wersji i sprzętu). Np. taki facebook wypuszcza nowe wersje swojej aplikacji na Androida kilka razy w tygodniu. To jest chore. poza tym http://chrome.blogspot.com/2015/11/chrome-os-is-here-to-stay.html

    • Dzięki za link. Czyli nic z tego. No to jeszcze weselej. Szczerze pisząc ja wierzę i to ogromnie w Chrome OS, ale okres neoficki mam za sobą. Dużo działam w terenie. Mój Chromebook jest świetny, ale… No właśnie, czegoś mi tutaj zaczyna wyraźnie brakować. Oczywiście nie rozstaję się z nim, ale Continuum od Microsoftu to dobry kierunek. Nawet widać, że Apple z iPadem Pro kombinuje jak może i niebawem stanie przed dylematem co dalej z Macbookiem Air i jego OS X.

      • Tim Cook wypowiadał się już na ten temat w jednym z wywiadów kilka tygodni temu. Apple nie połączy iOS z OS X. Systemy będą współdzielić pewne biblioteki i komponenty, ale nigdy się nie połączą.

        „We don’t believe in having one operating system for PC and mobile… these operating systems do different things,”

        Myślę, że Google idzie w dokładnie takim samym kierunku. ChromeOS i Android będą współdzielić rozwiązania, ale nie połączą się, ponieważ systemy na desktop i na mobile są wykorzystywane do całkowicie różnych celów. W Windows na obecnym rozwiązaniu cierpi spójność wizualna. Mamy Win32, mamy Universal Windows Apps, mamy appki Metro, totalny rozjazd w stylach ikon, wyglądzie aplikacji i tak dalej. Na desktop potrzebujemy skomplikowanych i rozbudowanych appek – żadne łączone rozwiązanie w takim wypadku nie zapewni spójności. Nie chce mi się teraz rozpisywać na długie akapity na ten temat, ale podejście Apple i Google wydaje mi się na dłuższą metę bardziej rozsądne.

        http://www.engadget.com/2015/09/29/apple-ceo-on-merging-platforms-and-enterprise/

        • Dzięki za link i głos w tej sprawie. Nie czytałem tego wywiadu, ale kiedy teraz o tym myślę, to wydaje mi się, że jednak podejście Microsoftu jest bardziej perspektywiczne. Oczywiście to, o czym piszesz jest całkowitą prawdą, ale obraz jednego środowiska zaczyna do mnie przemawiać bardziej z praktycznego punktu widzenia. Popatrz proszę na obecne zmiany w Chrome OS – kosmetyka – podniecanie się, że niebawem system ten ma obsługiwać uszczypnięcia na gładziku… To nie jest, jak dla mnie palący problem. OS X czy iOS też od kilku ostatnich aktualizacji tego pierwszego mocno ze sobą korespondują, ale to wciąż namiastka tego, jak mogłoby to działać. Jeśli założyć, że Chmura to przyszłość – jeden spójny OS ma więcej sensu.

          • Jedno środowisko fajna rzecz, ale trzeba mieć na uwadze spójność i ogólnie rzecz biorąc wygląd. Uruchamiając na ekranie FullHD MS Edge czy jakąkolwiek inną aplikację Uniwersalną widzę kontrolki wielkości kciuka. Wiem, że to w myśl dostosowania UI do dotyku, ale w takim przypadku w ogóle odpadają profesjonalne zastosowania takich aplikacji. Nie da się do niech przenieść Photoshopa, nie da się przenieść pełnego Office’a. Oraz wielu innych zaawansowanych aplikacji.

            Inna sprawa – zauważyłem bardzo przykrą tendencję do zwalniania aplikacji uniwersalnych w zależności od ich poziomu zaawansowania. Weźmy Readit czy Xbox Beta. Content ładuje się powoli, a appka Xboksa potrafi ładować się cale wieki i to z porządnego dysku SSD na solidnym, nowym komputerze. Mimo, ze to najbardziej zaawansowane appki uniwersalne, jakie znam, nadal nie nazwałbym ich skomplikowanymi, czy zaawansowanymi w kontekście desktopu.

            Uważam też, że MS źle zrobił dając użytkownikom pewien rodzaj władzy nad tym, jak będzie wyglądał Win10. Każdy, kto choć trochę interesuje się marketingiem wie, że ludzie z reguły nie wiedzą, czego chcą. MS w jednym z buildów insiderskich poszedł w stronę unifikacji menu kontekstowych tak, aby w obrębie całego systemu wyglądały one tak samo. Co zrobili użytkownicy? Wymogli na MS powrót do poprzednich menu. I znowu mamy kilka rodzajów menu kontekstowych – znane z Win98 (tak, np. w Telegramie!), z Win7, z aplikacji Modern, z aplikacji Uniwersalnych oraz tzw. Jumplisty, które z tego wszystkiego wyglądają w tej chwili zdecydowanie najgorzej. Cienie raz są, raz ich nie ma, blur pod taskbarem na desktopie wyłączono, obiecano, że „kiedyś wróci”. Co stoi na przeszkodzie aby dać użytkownikowi wybór? Tym samym taskbar nie genruje rozmycia, ale menu start i aplety w trayujuż owszem. Niespójność.
            Ikonki. Są ikonki flat, są ikonki aplikacji uniwersalnych, jest zestaw z Win98, XP, 7, Ósemki, i w końcu 10-tki. Niespójność.
            W jednym z buildów MS wrzucił kolorowe i IMO świetnie wyglądające ikonki aplikacji uniwersalnych dla taskbara. Ucieszyłem się, bo w końcu wyglądały spójnie z resztą ikon, które są przecież kolorowe. Nie wiedzieć czemu w kolejnym buildzie wróciły białe, brzydkie ikonki.
            W menu Start niektóre elementy posiadają brzydko zakończone krawędzie, brakuje w nich marginesów wewnętrznych.
            Aplikacje producenta. Niespójność wśród aplikacji uniwersalnych (tak jest – niespójność). Nie wiedzieć czemu, w jednych aplikacjach przycisk wstecz leży na pasku tytułowym, a w innych gdzieś pod nim. Ustawienia raz są w jednym miejscu, raz w innym. Raz ukryte, raz na wierzchu, ikonki często są niezrozumiałe. W Androidzie nie miałem problemu z dojściem, do czego służy dana ikonka. Tutaj czasami po prostu „walę na chybił – trafił” i patrzę, co się stanie.
            Podpisywanie wszystkiego i wszędzie. Rozumiem, że niektórzy użytkownicy mogą nie jarzyć pewnych opcji i mają do tego absolutne prawo, ale podpisywanie oczywistych wręcz rzeczy, jak to, czy przełącznik jest na ON czy na OFF to już jest przesada IMO.
            Inna sprawa, że Google daje do swoich aplikacji taką dokumentację, że można by nią po wydrukowaniu obkleić pałac kultury i pewnie by zostało. Czytając dokumentację od MS miałem wrażenie ogromnego niedosytu i po fakcie i tak nadal nie wiedziałem, gdzie umieszczać jakie opcje, jakie wymiary powinny mieć dane elementy, czy gdzie i czy w ogóle umieszczać menu hamburgerowe. Zresztą czego się spodziewać po MS, jeśli sami we własnych aplikacjach nie potrafią utrzymać spójności wizualnej….

            I żeby nie było – życzę MS jak najlepiej, bo Googlowi i Apple przyda się mocna, innowacyjna konkurencja, ale mam wrażenie, że MS sam nie do końca wie, co robić. Ewentualnie nad jedną rzeczą pracuje kilka zespołów, a na końcu procesu produkcyjnego ktoś z góry bierze wielki zderzacz projektów i robi z nich jeden projekt, który wygląda, jak wygląda. To smutne.

          • Dzięki za świetny komentarz i bardzo sensownie przedstawiony punkt widzenia. I tak – dokumentacja jest niesamowita jeśli idzie o Google. Co do MS, to myślę, że oni wreszcie wskoczyli na właściwe tory i mimo wszystko doskonale wiedzą, jaką drogą chcą iść (chociaż ostatnia heca z OneDrive trochę mnie skonsternowała…). Niemniej coraz silniej w sobie i w usługach, z których korzystam, czuję mocną potrzebę sensownej integracji. Możliwe, że Chmura jest odpowiedzią na to zapotrzebowanie, ale chyba jeszcze jednak czegoś tutaj brakuje.